Czarny koń

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Tym razem zamówienie padło na czarnego konia. Hmm trudno tu coś filozofować. Jak to mówią: „koń jaki jest każdy widzi”. Ma jednak ten obraz pewną tajemnicę. Wygląda naprawdę dobrze, wtedy gdy źródło światła ma z tej strony, z której jest ono na obrazie. Czarny koń. Maj 2019.

Kolekcje

Autor: cieszka
Kategoria: Renowacje

Jakiś czas temu udało mi się powiększyć moją kolekcję lamp o dwa egzemplarze lamp górniczych. Szczególnie cenna i rzadko spotykana w Polsce jest lampa niemiecka „Gorlitz”.

Do półki z lampami dołączyły mosiężne dzwonki, które zostały oczyszczone. Niektóre nie miał serc, były nieme. Też udało się im przywrócić głos. Przy okazji było trochę zabawy z dźwiękami. I tak dowiedziałam się, że wysokość dźwięku dzwonu zależy od jego korpusu, a nie zależy od wielkości serca. Jakie serce by nie założył, ton będzie ten sam. Za to głośność zależy od ciężkości serca. Serca w mosiężnych dzwonkach często wykonane były z jakiegoś dość ciężkiego stopu. Przypuszczam, że w swoim składzie miały ołów. Trudno się tego skądś dowiedzieć. Tyle co widzę w tych które miały oryginalne serca. Inne miały serca stalowe. Za nowe serca posłużyły mi ofnale (tak je nazywają w moich stronach, choć wiem, że mogą być ufnale) do podkuwania koni. Trudniejsze było dorobienie uchwytów do serc, bo w trzech egzemplarzach pewnie przerdzewiały lub się urwały. Zrobiłam je ze stalowego drutu. Żeby je zamocować wywierciłam 2 niewielkie otwory (nie na wylot, a w miejscu gdzie na zewnątrz jest uchwyt i jest grubo mosiądzu. Spasowałam uchwyt, żeby wszedł w otwory i wkleiłam go na klej żywiczy. Bo na odlewaniu metali słabo się znam i trudno mocować np. na mosiądz tak małe elementy.

Lampy górnicze zostały oczyszczone, niektóre ich elementy odrdzewione i pomalowane na nowo. Poniżej parę zdjęć kolekcji.

Lampa górnicza, niemiecka "Gorlitz" Lampy górnicze po renowacji Lampy górnicze po renowacji

Kolekcja Kolekcja

Święta Rodzina na desce

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie
Święta Rodzina. 21x25cm. Marzec 2019.

W ostnim tzw. międzyczasie powstała taka oto Święta Rodzina na desce, na podkładzie kredowo klejowym. Rozmiar 21x25cm.

Drugie edycje

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Nie lubię malować dwóch jednakowych obrazów. Ale na specjalne życzenie zaprzyjaźnionych osób, czasem daję się namówić na powtórkę. I tak oto powstały drugie edycje obrazów, które już kiedyś opuściły moją pracownię. Są to Matka Boska z Dzieciątkiem i Husarz. Po ok. 2 latach regularnego malarstwa sztalugowego widzę różnicę, zwłaszcza w dopracowaniu szczegółów i dynamice kolorów. Cieszę się, że ciągle się rozwijam.

Matka Boska z Dzieciątkiem. Wymiary: 50x40cm. Styczeń 2019. Husarz. Luty 2019.

Lubuntu 18.10 – pierwsze koty za płoty

Autor: cieszka
Kategoria: Komputerowo

Dziś będzie o komputerach. Nie mam gdzie się podzielić to tu napiszę. Może komuś się przyda.

Od dawna posiadam taki mały notebok Acer Aspie One D255E, z procesorem Intel Atom N550 (2×1,5GHz) i 2 GB DDR3. Kiedyś miał zainstalowany Windows 7, potem w celach eksperymentalnych Windows 10. Miało szybciej chodzić. Niestety. Stąd moje przemyślenia, że może by Ubuntu zainstalować. Troszkę znam tego Linuxa, bo nie raz uratował pliki znajomych przed zagładą w przypadku śmiertelnego uwalenia się Windowsa. Przypadkiem natrafiłam na artykuł o systemach dla słabszych komputerów. Było tam o Lubuntu, czyli coś w rodzaju Ubuntu Light. Nieco lżejszy od typowego Ubuntu, bez zbędnych funkcji. Podobał mi się też interfejs podobny troszkę do Windowsa. Padło na wersję 18.10. Samo odpalenie w wersji Live, czyli bez instalacji przebiegło bezproblemowo. Jednak pierwsza próba instalacji nie powiodła się. Utknęłam na momencie wyłonienia z istniejącej partycji, kolejnej. Przegrzebałam internet i po polsku mało o tym. Czytałam jednak też o Ubuntu, bo to bliźniacze systemy. Mimo to nie udało się. Okazało się następnego dnia, że instalator nie wczytał wszystkich dostępnych opcji zainstalowania i stąd były moje problemy. Za drugim razem wczytał wszystko. czytaj całość »