Matka Boża z Dzieciątkiem

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Kiedyś wpadł mi do głowy taki pomysł. Ale jakoś nie było okazji namalować. Matka Boża z Dzieciątkiem. Kwiecień 2018. To kopia pewnego obrazu. Namalowana dla rodziców z okazji rocznicy ślubu.

Obraz malowany techniką akrylową na płótnie. Rozmiar 50x40cm.

 

 

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Ecce Homo

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Ecce Homo. Marzec 2018. Już dawno chciałam ten obraz namalować. Złocenie zrobione wcześniej czekało do wielkiego tygodnia, żeby powstała reszta. Takie moje osobiste przeżywanie Triduum Paschalnego. W zasadzie z bezsilności modlitwy.

 

 

 

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Skrzypek

Autor: cieszka
Kategoria: Bez kategorii

Tym razem padło na skrzypka. Portret Davida Garet’a. Malowany w technice akrylowej, zawerniksowany. Rozmiar 50x40cm. Skrzypek. Marzec 2018.

 

 

 

 

 

 

 

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

No to wio!

Autor: cieszka
Kategoria: Bez kategorii, Moje malowanie, O życiu, czyli moja prywatna filozofia

Ludowa zabawka. Marzec 2018. Pamiętam ze wsi z dzieciństwa jak dziadek, albo rodzice jechali wozem w konia. Uwielbiałam jeździć wozem, więc takich okazji nie przepuszczałam. A już hitem lata było jechanie na wysokachnej kupie siana, albo słomy. Na słomie było gorzej bo drapała i obłaziło nią ubranie, a potem też gryzło. Dziś nie do pomyślenia… Dziadek i rodzice nauczyli mnie powozić takim wozem i dawali poprowadzić na bocznej drodze, gdzie nie jeździły duże samochody. Ale się czuło moc. Koń duży, a dzieciak prowadzi… Pamiętam też, jak do miasta ludzie wozami przyjeżdżali. Wuj i stryj często „parkowali” koło mnie. Wtedy koniki sobie głaskałam. Najbardziej pamiętam ostatniego konia z naszego gospodarstwa, Kasztankę. Młoda była i dawała czadu nim ją oswoili z wozem i pracami w polu. Potrafiła z pola uciec sama przypięta do wozu… albo walić kopytami w stajni, jak nie była urobiona i wybiegana. I to doprowadziło do tego, że rozwaliła nogę i wdał się tężec. Nie wróżono jej życia. Konie na to wtedy padały mimo leczenia. Nie jadła z tydzień. Zachodziłam do niej do okna stajni stawałam na skrzynkę bo nie sięgałam i mówiłam do niej, czasem dała się pogłaskać, ale nic nie jadła. Po ok. tygodniu dałam jej trawki i zjadła, poleciałam do domu z wieścią: ” Kobyła żre!!!” Zlecieli się wszyscy. Koń uratowany. Sprzedali go niedługo jednak i było mi jej szkoda.
Zawsze marzyłam, żeby zrobić kilka zabawek ludowych. W wolnych chwilach powstała pierwsza z nich. Niby prosta, a jednak okazała się pracochłonna. Najważniejsze, że cieszy oko. Nie da się jednak tego komercyjnie robić, bo musiała by kosztować ze 200zł, a kto da za nią tyle…?
Konik z kloców z palet, wóz z listewek z markietu, koła z pieńka jabłoni, uprząż z rzemyka, którego mimo że było 2m, to zbrakło. Malowana akrylami i lakierowana. Całość ma długość 43cm.

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Benedykt XVI – portret

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Jakiś czas temu pewien mój kolega dał na Facebook’u ogłoszenie w stylu: „kto namaluje mi coś ze zdjęcia?”. Zapytałam o co chodzi i tak się zaczęło. Trzeba było na podstawie pewnego obrazu namalować portret Benedykta XVI. Podjęłam się. Na początku wydawało mi się to łatwiejsze niż było w rzeczywistości.

Benedykt XVI. Luty 2018. Papież Benedykt XVI ogólnie nie cieszył się chyba wielką sympatią zwyczajnych wiernych. Po pontyfikacie Jana Pawła II nie było mu łatwo. Ciągle go porównywano z poprzednikiem, a jako nieugięty stróż zasad wiary katolickiej i chyba też z tego, że jest Niemcem, nazywano go „pancernym kardynałem”. Taki też poniekąd wydawał się także mi, do czasu przeczytania książki: „Ostatnie rozmowy”. Odsłania ona ludzkie oblicze Papieża Benedykta XVI i jego świadomość, że jest na ostatniej prostej.

Obraz skończyłam 28. lutego, dokładnie w piątą rocznicę abdykacji Benedykta XVI z urzędu Papieża. Taka też adnotacja pojawiła się drugiej stronie obrazu. Samą decyzję o abdykacji uważam za mądrą. Mam też świadomość, że żyjemy w czasach gdy jest dwóch papieży, a to często się nie zdarza.

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn