Drugie edycje

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Nie lubię malować dwóch jednakowych obrazów. Ale na specjalne życzenie zaprzyjaźnionych osób, czasem daję się namówić na powtórkę. I tak oto powstały drugie edycje obrazów, które już kiedyś opuściły moją pracownię. Są to Matka Boska z Dzieciątkiem i Husarz. Po ok. 2 latach regularnego malarstwa sztalugowego widzę różnicę, zwłaszcza w dopracowaniu szczegółów i dynamice kolorów. Cieszę się, że ciągle się rozwijam.

Matka Boska z Dzieciątkiem. Wymiary: 50x40cm. Styczeń 2019. Husarz. Luty 2019.

Lubuntu 18.10 – pierwsze koty za płoty

Autor: cieszka
Kategoria: Komputerowo

Dziś będzie o komputerach. Nie mam gdzie się podzielić to tu napiszę. Może komuś się przyda.

Od dawna posiadam taki mały notebok Acer Aspie One D255E, z procesorem Intel Atom N550 (2×1,5GHz) i 2 GB DDR3. Kiedyś miał zainstalowany Windows 7, potem w celach eksperymentalnych Windows 10. Miało szybciej chodzić. Niestety. Stąd moje przemyślenia, że może by Ubuntu zainstalować. Troszkę znam tego Linuxa, bo nie raz uratował pliki znajomych przed zagładą w przypadku śmiertelnego uwalenia się Windowsa. Przypadkiem natrafiłam na artykuł o systemach dla słabszych komputerów. Było tam o Lubuntu, czyli coś w rodzaju Ubuntu Light. Nieco lżejszy od typowego Ubuntu, bez zbędnych funkcji. Podobał mi się też interfejs podobny troszkę do Windowsa. Padło na wersję 18.10. Samo odpalenie w wersji Live, czyli bez instalacji przebiegło bezproblemowo. Jednak pierwsza próba instalacji nie powiodła się. Utknęłam na momencie wyłonienia z istniejącej partycji, kolejnej. Przegrzebałam internet i po polsku mało o tym. Czytałam jednak też o Ubuntu, bo to bliźniacze systemy. Mimo to nie udało się. Okazało się następnego dnia, że instalator nie wczytał wszystkich dostępnych opcji zainstalowania i stąd były moje problemy. Za drugim razem wczytał wszystko. czytaj całość »

Matka Boża Nieustającej Pomocy. Ikona.

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Pewnego dnia padło wyzwanie: „Takie ładne Matki Boskie malujesz, to może byś do naszego kościoła namalowała…?” Tak dużej (80×60 cm) ikony nie malowałam jeszcze… spróbuję. Jak nie wyjdzie, to będzie w domu wisiała. Wiele trudu wymagała ode mnie, wiele znaków zapytania stawiała odnośnie materiałów i sposobów wykonania. Tak, że nieustającej pomocy Jej wzywałam i Ducha Świętego. Ikona ta ma bardzo głębokie podłoże biblijne i warto z nim się zapoznać, by wiedzieć „dlaczego tak”. Podaję odnośnik do interpretacji: tutaj>> By przemyśleć to wszystko potrzeba czasu i nie jednej medytacji…
Zdjęcia poniżej przedstawiają dwie wersje: jedna bez korony i ramy (bardziej kojarzy mi się z prawosławiem) i wersja w ramie z koronami (bardziej kojarzy mi się z katolicyzmem). Jak widać ikona ta łączy pięknie te dwie religie.

Matka Boża Nieustającej Pomocy. Wersja bez korony. 80x60 cm. Styczeń 2019. Matka Boża Nieustającej Pomocy. Wersja z koroną. Styczeń 2019.

Ostatnie złocenia

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Ostatnio pozłocone i pomalowane feretrony.

42716301_1777735169018797_3680337306775977984_n 42641633_1777735319018782_8245026319876751360_n

dav dav

Dmuchawce, latawce… czyli ukulele własnej produkcji

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie, Prywatnie

W ferworze i natłoku spraw umknął mi wpis z lata o ukulele. Kupiłam wzmacniacz gitarowy i temat bardzo przyjemnie wrócił. Koniec roku się zbliża, więc zapodaję, żeby nie było zaległości.

Jakiś czas temu moje serce podbił instrument zwany ukulele, czyli gitara hawajska. Mały rozmiar, słodkie brzmienie oraz łatwość do nauki to atuty dzięki którym zdobywa coraz więcej fanów. Niestety w transporcie zostało zniszczone jedno ukulele. Szkoda mi się nieboszczyka zrobiło, więc postanowiłam dać mu nowe życie, a przynajmniej tym częściom, które nadawały się do „przeszczepu”. Zostały: gryf, klucze, mostek. Pudło rezonansowe wykonałam wyrzynarką. Boki z klocków lipowych, tył i top ze sklejki olchowej. Szczerze mówiąc słabo się znam na gitarach elektrycznych i dziś elektryczność tego ukulele rozwiązałabym zupełnie inaczej. Ponieważ zastosowałam przetwornik elektromagnetyczny musiałam założyć metalowe struny. Na nylonowych brzmiało bardzo przyzwoicie jako akustyczne. Na metalowych też brzmi, ale ciszej. No ale jest elektryczne, można podłączyć do wzmacniacza i hula. A poniżej krótka fotorelacja.