Cerkiew bieszczadzka

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Cerkiew bieszczadzka. Styczeń 2018. Z wycieczki w Bieszczady pozostała mi fascynacja tymi górami, ich historią, obyczajowością, ikonami i cerkwiami. Już dawno chodziło mi po głowie by namalować cykl obrazków niewielkich rozmiarów z cerkwiami. Obserwuję stosowną stronę na Facebook’u. Oglądam zdjęcia i myślę. Czemu jakoś mnie tak ciągnie „na wschód” nie wiem. Często też nie pamiętam w jakim miejscu znajduje się cerkiew ze zdjęcia. Tym razem nie było problemu z lokalizacją. Obraz przedstawia drewnianą cerkiew prawosławną św. Michała Archanioła w Turzańsku. Co do techniki jest to akryl na płótnie, o wymiarach: 30x24cm.

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Mandylion

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Kiedyś namalowałam na szkle Mandylion, czyli oblicze Chrystusa na chuście. Teraz przyszedł czas na deskę i ikonę. Wymiary: 25x25cm.  Mandylion. Styczeń 2018.

 

 

 

 

 

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Dzięcioł duży

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Z inspiracji pewnym zdjęciem, oraz goszczącymi w naszym karmiku w pracy dzięciołami, powstała rzeźba dzięcioła dużego. Wykonana z drewna lipowego, malowana farbami akrylowymi i lakierowana.

Dzięcioł duży. Styczeń 2018. Dzięcioł duży. Styczeń 2018.

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Gitarzystka

Autor: cieszka
Kategoria: Moje malowanie

Gitarzystka. Grudzień 2017. Z miłości do gitary, na sam koniec roku 2017 powstał obraz: Gitarzystka. Malowany farbami akrylowymi na płótnie. Dawno temu wydawało mi się, że będę malować tylko pejzaże, a tu drugi obraz pod rząd: człowiek. Malując ten obraz wzorowałam się na zdjęciu gitarzystki klasycznej Any Vidović. Wśród gitarzystek, to właśnie ona wydała mi się największym ideałem do namalowania.

Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn

Boże Narodzenie w czarnej dziurze

Autor: cieszka
Kategoria: O wierze

Dzisiaj drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia. Nie będzie zatem o moich obrazach i malowaniu, choć o obrazie będzie. Natchnęło mnie dziś w kościele, żeby napisać ten wpis. A zatem do rzeczy…

Kilkanaście lat temu, gdy czasem pomagałam w parafii robić dekoracje na Boże Narodzenie i potem grób Pański na Wielkanoc, bywało tak, że zaraz po Bożym Narodzeniu myślało się nad Grobem Pańskim. Potrzeba było czasu, by przemyśleć projekt, by wykonać elementy wymagające wielu godzin pracy. Pewnie wielu dekoratorów kościelnych też tak ma. Pół żartem, mówiliśmy wtedy: „Ledwo się narodził i już mu grób szykują”. Wydawało się to niekiepsko „pogrzane”. Z jednej strony piękne iluminacje, full błyskotek, radość, a z drugiej strony grób… Ale okazuje się, że to dobry trop. Może zbyt brutalny dla skomercjalizowanego i sztucznie poprawnego świata, ale jakże sięgający do głębi historii zbawienia i do ciemnej strony człowieczego jestestwa. Znalazłam też niedawno zdjęcie żłóbka, gdzie figura Pana Jezusa była położona na krzyżu. Czyli wszystko ok: urodził się by umrzeć, dla mojego zbawienia. Ale też urodził się w lichym żłóbku (lub patrząc inaczej w krzyżu), czyli urodził się w najsłabszej części mnie. W mojej osobistej czarnej dziurze. Czyli w wątpliwościach, w zamartwianiu na przyszłość, w chorobach, w samotności, itp… Każdy ma swoją czarną dziurę (może moralną, może materialną, może życiową), ale wystarczy otworzyć ją na Boga i pozwolić by urodził się w niej. By zstąpił do niej z nową wiarą, nadzieją i miłością. Całą tę sytuację bardzo dobrze tłumaczy o. Adam Szustak w poniższym filmie. Piękna interpretacja ikony Bożego Narodzenia. Zapraszam do oglądania, w celu lepszego zrozumienia o czym mówię:

YouTube Preview Image
Udostępnij Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterPin on PinterestShare on LinkedIn