Brązowa walizka

dworzec.jpg Szary, pochmurny, listopadowy dzień. Wewnątrz niemłodego budynku dworca leniwy spokój. Ludzi niewiele, bo pora jeszcze nie ta żeby z pracy jechali, albo dzieciaki ze szkół. Podróżujący kupują bilety, ale ogonek do okienka krótki. Inni sprawdzają coś na żółtej planszy rozkładu jazdy. Jeszcze inni siedzą na ławkach, czytają gazetę, albo gapią się po ścianach… Te choć po lekkim remoncie nadal wiele mają do życzenia. Żuliki grzeją się przy kaloryferze, trzymając za pazuchą najtańsze wino (wino tanie jest dobre, bo jest dobre i tanie), tuląc swój skarb. Powoli schodzą się ludzie, co na targ przyjechali i zamierzają wracać… Co rusz ktoś dosiada się na ławce. Mieszają się ludzkie zapachy, te żulikowe – brudu i taniego jabcaka, te wiejskie – naftalinowe, pleśnią z domu, czasem wód toaletowych z nie najwyższych półek, i rzadziej te miastowe – czyste i wykwintnie pachnące nowościami perfumerii…

Wysoki mężczyzna lat może ze 35, ubrany w szarą flauszową kurtkę, wstał z ławki, złożył gazetę, zarzucił aktówkę na ramię i ruszył w kierunku drzwi na perony. Z tej samej ławki, na której siedział, dobył się skrzeczący głos babci w chusteczce na głowie:
– Proszę Pana, proszę Pana, a walizka!!!???
Mężczyzna skierował wzrok na brązową walizkę, która stała obok miejsca gdzie siedział. Odpowiedział zdumiony:
– To nie moja!
– Jak nie pana!? To czyja? – woła babcia.
Kilka osób również odwróciło głowy. Walizka była starego typu, z okuciami na rogach, przewiązana sznurkiem. Faktycznie jakoś nie pasowała do owego przystojniaczka.
– Nie wiem! – odpowiedział facet – pewnie ktoś inny ją tu zostawił. Spieszę się, zaraz mam pociąg. – i ruszył do drzwi. Słuchać już było odgłosy zbliżającego się pociągu.
– Trzeba by gdzieś zgłosić tę zgubę. – mówiła babcia, tak niby do siebie, ale może ktoś usłyszy… i wybawi z  zakłopotania.
– Ciekawe co w niej jest – zainteresował się jeden z żulików.
– Może bomba! Ha ha – zaśmiał się drugi.
– A może rzeczywiście ktoś podłożył tu bombę? Jaki terrorysta, albo co? – zawołała babcia.
Nad walizką zebrało się kilka osób. Radzą między sobą co zrobić. Starszawy chłop, chyba z roli woła:
– Dajta, otworzę i po sprawie!
– Panie, a jak wybuchnie? – zlękła się blondyna w średnim wieku. – Lepiej może nie.
– Zawołajmy policję. Powiemy, że jest tu podejrzany przedmiot i niech zabierają, albo co – rzekł grubawy siwiejący pan.
Zawtórowała mu babcia w chustce:
– Tak będzie najlepiej. Na policję to zgłośmy.
Blondynka wyjęła z torebki starawy już model nokii i wybrała 997. W słuchawce: piiiip,….piiiip. Po chwili odezwał się głos dyżurnego policjanta. Kobieta dość rzeczowo wytłumaczyła o co chodzi, nie dając się zbyć policjantowi, wprawiając jednocześnie nieco w zdziwienie otaczające grono ludzi, gdyż nie wyglądała, na taką co tak inteligentnie potrafi dyskutować. W rezultacie obiecano wysłać patrol.

Po kilkunastu minutach bez sygnału pod dworzec podjechał radiowóz. Żuliki zdegustowane takim obrotem sprawy i towarzystwem policjantów udali się na peron i przez uchylone drzwi próbowali trochę podsłuchać i trochę podpatrzeć. Grubawy policjant rozpoczął dochodzenie jak i co. Babcia opowiedziała jak było. Reszta jej dzielnie kibicowała. Drugi policjant, chyba starszy stopniem, zawyrokował:
– Dobra otwieramy!
Ludzie nieco odsunęli się robiąc miejsce, ale odeszli tylko na tyle, żeby mieć kontakt wzrokowy z walizką. Policjant przeciął scyzorykiem sznurek. Zamek puścił sam, słaby był widać i stąd sznurek. Zebrani ze zdumieniem patrzyli: a w walizce leżały dwie głowy!…

… kapusty….

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Zdarzyło się...

6 komentarzy na wpis “Brązowa walizka”

  1. ania sekulska:

    dobre Aga , dobre, pisarka z ciebie…………

  2. gronczes:

    podobało mi się. Nawet ci powiem więcej: trzymało w napięciu 😉 fajnie napisane. M

  3. gronczes:

    Ja tam do końca miałem nadzieję, że coś w końcu p…nie ; )

  4. bogus:

    .heheheh…. rozwaliły mnie te głowy… kapusty:) i faktycznie napięcie rosło….:)

  5. po-cieszka:

    ..aż na policję sam chciałem dzwonić…

  6. jolka brzozowska:

    czekam na pełnometrażowy kryminał

Komentarz: