ISO w szpitalach, czyli malowanie trawy na zielono…

Certyfikaty ISO stały się popularne i takie potrzebne… Bez tego ani rusz. Także w zakładach opieki zdrowotnej. A co za tym idzie wymagania rosną. Najbardziej zauważalnymi przez pielęgniarki zmianami są stosy papierów do przewalenia, wypełnienia i podpisania. Papier przyjmuje wszystko. Czy zrobione, czy nie, ale jak podpisane to jest OK. Oczywiście druki kompletnie nieprzystosowane do tego czemu mają służyć. Ale kogo to…? Czas bezsensownie stracony, papier i długopisy zmarnowane. Niczemu to nie służy. Wymyślają to chyba Ci, którzy tak naprawdę mało czasu spędzili przy łóżkach chorych. Papiery najważniejsze. Nie ważne, że jest za ciasno na salach, że w palarni wentylacja nie działa już ze dwa lata albo dłużej, że chorzy na czym jeść nie mają, bo talerze połamane, że baterie pourywane nad umywalkami, że na dworze w ławkach dla pacjentów, deski pokrachciały i połamały się, itp. Ale ISO jest!!!

Dla tych, którzy spytali by co się dzieje z moją działalnością artystyczną, odpowiadam, że cały czas pracuję nad czymś poważnym i bardzo pracochłonnym. Myślę, że pod koniec miesiąca skończę i się tym podzielę.

Udostępnij Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Pin on Pinterest0Share on LinkedIn0
Zobacz inne wpisy z tej kategorii: O życiu, czyli moja prywatna filozofia

2 komentarze na wpis “ISO w szpitalach, czyli malowanie trawy na zielono…”

  1. po-cieszka:

    ach ta biurokracja…

  2. pulvis:

    Co zamierzasz? Nad czym pracujesz? Mam nadzieję, że ISO nie wybije Cię z odpowiedniego rytmu:)

Komentarz: