Jest

tatry_2007_(23) Idąc dziś z kościoła ulicą słyszałam dialog małej dziewczynki (5-6 lat) ze swoją mamą:

„- Mamo, jak powstała Bozia?
– Hmm… Bozia po prostu jest.
– Ale jak powstała, skąd wzięła się w niebie?
– Zastanowię się, bo to nie jest takie łatwe pytanie.
– Przecież wiesz, opowiadałaś mi o tym.
– Eeee?
– Czy Bozia ma skrzydła?
– Nie aniołki mają skrzydła, Bozia nie ma…”

Dalej na światłach nasze drogi się rozeszły. Szłam szybko do domu i powtarzałam w głowie tę rozmowę, by jej nie zapomnieć. Obłędnie brzmią w ustach dzieci pytania godne największych filozofów i teologów. Jako odpowiedzi na te pytania przypominały mi się tylko szczątkowe treści wykładów z filozofii ze studiów, zwłaszcza dowodu z ruchu Tomasza z Akwinu.

W Piśmie Świętym kilka wersów mówi dokładnie o tych pytaniach dziecka. I tak Księga Rodzaju, sam początek: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami.”
Też Mojżeszowi Bóg mówi o sobie: „Jestem, który jestem” Wyj. 3, 14. Bóg nie ma początku ani końca. W świecie to niewyobrażalne. A On po prostu jest, zawsze i wszędzie.

PS. Jak ja mało mam zdjęć nieba… może za mało patrzę w niebo? a jutro wniebowzięcie, czas by popatrzeć w niebo.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: O wierze

Komentarz: