Matka Boża Łopieńska

Każda podróż, dokądkolwiek by nie była, zawsze w jakiś sposób mnie inspiruje artystycznie. Z jesiennej wyprawy w Bieszczady też coś „w sobie” przywiozłam. Jedną z tych inspiracji do namalowania obrazu na szkle stał się obraz Matki Bożej Łopieńskiej. Obraz ten sam w sobie ma dość ciekawą historię i na ten temat można przeczytać tu>>. Też pierwotne miejsce pochodzenia obrazu zdaje się mieć duszę. O nim możemy przeczytać tu>>. Nie chcę tutaj powielać tych historii…

Matka Boża Łopieńska Matka Boża ŁopieńskaMatka Boża Łopieńska ma jeszcze jeden tytuł: Matki Bożej Pięknej Miłości. Maryja jest przedstawiona tu jako ta, która z czułością tuli do swojego policzka małego Jezusa. Może i czułości w moim życiu ostatnio zbrakło, że o tym obrazie pomyślałam i w chorobie go malowałam. Tej pięknej miłości brakuje we współczesnym świecie, także i u nas w Polsce. Coraz mniej jej mają rodzice dla dzieci, dzieci dla starych rodziców i nawet małżonkowie często o nią mniej zabiegają. Młode pokolenie zdaje jej się coraz mniej szukać, ot zabawić się seksem i w razie czego wziąć tabletką „dzień po”, bo już jest… Wszystko wolno bez konsekwencji, bez pięknej miłości… Bo po co sobie życie marnować – to częsty argument. Do góry tyłkiem zaczyna wszystko chodzić, bo głowa przestaje rządzić, a rządzi d…a. Czy wcześniejsze pokolenia rodząc też nieplanowane dzieci i kochając je zmarnowały swoje życie? O skutkach zdrowotnych nadużywania takich tabletek „dzień po” nawet już nie chcę pisać, bo to wiadome. Nie dziwne też, że muzułmanie nas zalewają, bo rodzą dzieci.
Sprawdza się też to, o czym myślałam, gdy miałam lat około 18. Obserwując swoje pokolenie wiedziałam, że do kościołów mniej ludzi będzie chodzić, ale ci co zostaną będą bardziej świadomi swej wiary.

PS. Aha, obraz oczywiście malowany na szkle.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Moje malowanie, O wierze, O życiu, czyli moja prywatna filozofia

Zobacz pierwszy komentarz na wpis “Matka Boża Łopieńska”

  1. pulvis:

    Świat cierpi na deficyt pięknej miłości. Jak można to zmienić, skoro PBK – prezio i ojciec 5 dzieci, który deklaruje troskę o rodzinę, wprowadza do prawa Konwencję, która jest orężem do walki przeciw tradycjom polskim, rodzinie i religii?
    Przy tym uzasadnia swoja decyzję serwując propagandę dla upośledzonych umysłowo, tanią, prymitywną i kiczowatą…
    „Gdybym nie podpisał to byłaby międzynarodowa hańba dla Polski”. NIE – to, że PBK (teoretycznie katolik, ojciec licznej rodziny troszczący się o rodzinę i strażnik konstytucji, do której konwencja pasuje jak pięść do oka, daje radykalnym feministkom narzędzia do obłędnej, ideologicznej walki) podpisał i ratyfikował ten dokument to jest hańba!

Komentarz: