Matthias, czyli Bożydar

Nie tak dawno ktoś trochę z żalem w głosie, zarzucił mi, że nie piszę już o swojej filozofii, o przemyśleniach. I powiem szczerze, że się trochę boję. Czasy nastały jakieś dziwne, trochę rodem z komuny. Chodzi mi tu o moją pracę zawodową. Inwigilacja pracowników i różne sposoby nagonki, mogą sprawić, że człowiek zaczyna się bać. Bo czasem chciałabym napisać o tym co człowieka wkurza, jak marnotrawione są publiczne pieniądze. Bo co z tego, że powiem, napiszę, ktoś podłapie, doniesie, powiedzą, że zniesławiam, itp. Także mam nadzieję, że „oliwa nierychliwa, ale sprawiedliwa…”.

Święta idą nie ma co się w szambie nurzać…

Z powodu sporych kłopotów z kręgosłupem nie mogę podejmować każdej działalności artystycznej, na jaką mam ochotę i na którą ktoś może czeka. Czeka św. Hubert, onegdaj zaczęty (Benek, cierpliwości, plis). A że to rzeźba, to dosyć ciężka praca jak na mnie po dyskopatiach. Waga ze smokami w pół drogi została rzucona w kąt i też czeka… Tymczasem myślę o powrocie do malowania na szkle, bo to lżejsze fizycznie. Mam nadzieję, że do wiosny wyliżę rany i będzie przynajmniej trochę jak dawniej. W adwencie słuchałam „Plastra miodu” o. Adama Szustaka. Polecam, nawet po adwencie, choć nie ze wszystkim się w sercu zgadzam i nie zawsze nadążam, to jednak myślę, że jest to jakaś dobra droga do Boga oczywiście. Czy prosta? Nie, nieprosta…

Tymczasem już wcześniej, dzięki jakiś czas temu wyremontowanej starej ramie i zamówieniu, powstał św. Maciej, po łacinie scs. Matthias, znaczy dar od Boga, czyli można by powiedzieć dar Boży, a jak przestawić słowa to Boży dar, a jak przeczytać razem to Bożydar. Oto dowód, że po polsku Matthias to Bożydar. A z Bożydarem to kojarzy mi się film „Anioł w Krakowie” i „Zakochany anioł”. Anioł nazywał się: Bożydar Giordano. Niezapomniana rola Krzysztofa Globisza. Modlę się czasem za niego by wyszedł z choroby. A tymczasem zastanawiam się, że z przyjmowaniem Bożych darów to też nie zawsze jest łatwo. To jak z prezentami, które nie zawsze się podobają… i jak tu zrobić, jak oddać nie ma jak? Jak zrobić, by dar Boży się spodobał…? Ech…

PS. I tak niechcący, filozofia wyszła….

matthias Św. Maciej Apostoł. Jesień 2014.
Udostępnij Share on Facebook0Share on Google+0Tweet about this on Twitter0Pin on Pinterest0Share on LinkedIn0
Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Moje malowanie, O wierze, O życiu, czyli moja prywatna filozofia

Zobacz pierwszy komentarz na wpis “Matthias, czyli Bożydar”

  1. po-cieszka:

    Pan Bóg to żartowniś! Bożym darem dla św. Macieja była też i siekiera…Ona przyczyniła się do jego zbawienia i pewnie innych ludzi tez.

Komentarz: