Mural Homagium

Swego czasu przed beatyfikacją Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego namalowałam mural na parkanie przy jednym z kościołów naszej diecezji. Malowidło ma rozmiar ok. 2 x 2m. Wykonane w technice akrylowej. Obraz ten odbił się szerokim echem w diecezji i mimo dużej odległości od mojego miasta, wieść o nim też tu dotarła. Poproszona o komentarz dla „Gościa niedzielnego” napisałam:
Mural Homagium. Sierpień 2021. „Pomysł na mural powstał podczas odwiedzin u proboszcza w Strzygach, podczas spaceru wokół kościoła. Był to chyba początek roku 2020. Wiadomo, że będzie to homagium. Pierwowzorem było jedno ze zdjęć wykonane wtedy, gdy historycznie miało to miejsce. Projekt na kalce powstawał latem 2020r. Mural miał się pojawić wkrótce po beatyfikacji. Pandemia jednak pokrzyżowała plany i beatyfikacja się nie odbyła. Mimo gotowego projektu realizacja odciągnęła się w czasie ze względu zimowej pory roku oraz wynikłych później problemów zdrowotnych.
Przystępując do malowania miałam wiele obaw, gdyż rzadko realizuję duże projekty. Co innego mieć czas, spokojnie pracując w pracowni. Tu wchodziły w grę warunki pogodowe, presja czasu, czy fizycznie i zdrowotnie podołam, no i pytanie, czy to się zwyczajnie uda, czy osoby będą do siebie podobne. Pan Bóg dał idealną pogodę, akurat przeszły największe upały, temperatura stała się przynajmniej znośna. Fizycznie i technicznie malowanie powyżej 30 stopni w cieniu byłoby niemożliwe. Wszystko poszło zgodnie z planem. Fizyczne zmęczenie było bardzo duże, ale chyba współmierne z satysfakcją, która tak naprawdę przyszła nieco później.
Mural Homagium. Sierpień 2021. Tak się złożyło, że mural ten był początkiem mojego odkrywania na nowo Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Wiele się do tej pory mówiło o jego roli w kontekście politycznym i narodowym, na losy naszej ojczyzny. Podczas wakacyjnego wyjazdu zaczęłam odkrywać go jako człowieka, jego postawę i duchowość. I na tym warto się skupić, gdyż w obecnych czasach, tylko wartości dotykające osobiście serca człowieka mają szansę przebić się wśród obecnego pokolenia. Przykładem może być tu modlitwa Prymasa zapisana w „Zapiskach więziennych” w 1956r.:
„Ja nieustannie gubię się w sobie, Ty nieustannie rozpoznajesz się we mnie.
Ja ciągle wątpię o sobie, Ty nigdy nie wątpisz we mnie.
Ja ciągle się przeceniam lub nie doceniam, Ty ciągle widzisz całą moją prawdę.
Ja unoszę się pychą, gdy coś zrozumiem z Ciebie, Ty ciągle dajesz mi pojąć, że jestem analfabetą.
Ja wpadam w rozpacz, gdy przegram, Ty nieustannie mi szepczesz: „wystarczy ci łaski mojej, bo moc w słabościach się udoskonala”.

Ja ciągle szukam mojej drogi, mojej prawdy, mojego życia,
Ty zawsze jesteś moją Drogą, moją Prawdą, moim Życiem.

Jedna myśl moja o Tobie odsłania mi całą prawdę o mnie.
Widzę siebie dobrze tylko w Tobie.
Poznaję siebie przez Ciebie.
Odnajduję cały sens mego bytu w Tobie.

Gdybym już zaginął i przepadł w otchłaniach piekieł, jeszcze bym mógł odzyskać grunt pod nogami przez jeden odruch serca ku Tobie.
Jestem nicością bez Ciebie, jestem potęgą w Tobie.
„Ja, proch, będę z Panem gadał…”.”
Warto szukać smaków Kardynała Stefana Wyszyńskiego i przykładać je do swego serca, doświadczać i mierzyć się z nimi. Prawdziwa satysfakcja z muralu przyszła właśnie wśród odkrywania duchowości Prymasa Tysiąclecia.”

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Moje malowanie

Komentarz: