„Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie”

krzyz-2.jpg Krzyż. Sierpień 2008.„Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie” – to słowa Piotra wypowiedziane do Jezusa, gdy Ten wspomina o swojej rychłej męce (we wczorajszej ewangelii). Podobnie myślimy my o swoim krzyżu: „Nie przyjdzie to nigdy na mnie”. To inni ciężko chorują, to innym giną w wypadkach najbliżsi, to innych nawiedzają kataklizmy…, ale nie mnie! Nie ma we mnie zgody na krzyż. Nie wyobrażam go sobie. Tymczasem Jezus odpowiada jasno: „Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je.” Łatwo powiesić krzyż na ścianie, łatwo go nosić na piersi, może trochę trudniej o nim mówić, ale czy łatwo go przyjąć w ciele i w duszy?

Tymczasem powstał pod moją ręką kolejny krzyż. Zainspirowany twórczością podhalańską i ikoną. Oczywiście malowany na szkle. Takie refleksje przewijały się gdy go malowałam i z nimi Was pozostawiam, a Pan niech błogosławi dom, w którym będzie wisiał.

I jeszcze trochę o teologi i symbolice tego krzyża.
Na górze Oko Opatrzności, symbol Boga Ojca, który jest jednością z Duchem Świętym (gołębica). Jedność z Jezusem symbolizują srebrne promienie. Są one także wyrazem łaski i wsparcia dla Boga Człowieka cierpiącego mękę. Z oka Ojca pociekła z bólu łza. Pozioma belka krzyża oparta o aniołów. „Płaczą rzewnie aniołowie”, tak jest w Gorzkich Żalach, tak jest i tu. W rękach mają młot od gwoździ i włócznię do przebitego boku. Alfa i Omega, czyli Bóg Panem czasu i przestrzeni. Krzyż jest wbity w ziemię i na nią spływa z krzyża krew, obmywając ludzkość z win. No i kwiatki, każdemu zmarłemu je stawiamy. Tyle, że góralskie są.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Moje malowanie, O wierze

4 komentarze na wpis “„Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie””

  1. po-cieszka:

    Często zapominamy, że krzyż wpisany jest w naszą codzienność…nie ma życia bez niego. łatwo pisać…a krzyż przeżyć trudniej. Odwagi życzę i cierpliwości…

  2. ziarenko piasku:

    Nie chcemy mówic o krzyżu. Ba, nie chcemy nawet o nim myślec. Bo boli, bo ‚wywołam wilka z lasu’, bo po co mówic kiedy ‚teraz jest dobrze’…
    To prawda. Nie godzimy się na krzyż. Odrzucamy Go. I choc teoretycznie widzimy w Krzyżu Chrystusa swoje zbawienie, to nie możemy ‚przyjąc do wiadomości’, że nasz krzyż to jedyna droga do zbawenia.
    Odwagi przyjęcia Krzyża życzę… Tobie i sobie :]

  3. pulvis:

    Krzyż może spaść na człowieka. Można też go podjąć wyrzekając się, ograniczając, stosując jakąś formę postu, jałmużny i modląc się, zwłaszcza za nieprzyjaciół.

  4. andydudus:

    Mam niepełnosprawnego syna(z porażeniem),według wielu to krzyż,dla mnie ocean miłości i jego uśmiech.To banał,ale żyjemy zawsze dla kogoś.Krzyż ma wiele wymiarów,niekoniecznie jest cierpieniem,czasem bardziej drogowskazem.Twoje anioły są ciepłe,kolorowe.Ty też,jak Twoje obrazy.

Komentarz: