Nowy rok

Dowódca piechoty. Trzeci z serii żołnierzy czasów Napoleona. Styczeń 2008.

Ktoś by mógł powiedzieć, że się spóźniłam. Przecież nowy rok rozpoczął się 1-go. Dla mnie nowy rok życia zaczął się dzisiaj. Początek nowego roku sprzyja podsumowaniom starego. Artystycznie podsumowując w 2007 roku powstały: dwa obrazy malowane pastelami, 3 obrazy malowane na szkle z czego 2 z elementami drewnianymi, a jeden z efektami świetlnymi. Niby nie dużo, ale zawsze coś. Wiem, że dużo czasu zajęło mi tworzenie stron internetowych, swojej, która została przebudowana, ale też i innych. Jedną wykonałam w całości, w innej zrobiłam dużo poprawek. Wykonanych fotografii nawet nie liczę. W tym wszystkim zauważyłam, że dużo czasu po prostu przeleciało mi przez palce i muszę się przyzwyczaić do tworzenia z doskoku. Brakuje czasu by spokojnie usiąść na pół dnia przy jakimś rękodziele, więc trzeba będzie chwytać chwile. I nie mówić: A teraz to nie opłaca się zabierać za coś, bo za godzinę muszę coś innego zrobić, czy załatwić…

Co do filmów to najlepszy według mnie był: „U Pana Boga w ogródku”. Oglądałam go ze trzy razy. Dużo humoru i swoistej mądrości. I pewne zdanie, które też mi utkwiło w pamięci: „Chłopy to jakieś tera dupowate…” Oczywiście bez obrazy, ale coś w tym jest. Pewien mój znajomy powtarza czasem, że kobiety już tak nie gotują jak dawniej… A ja powiem: a faceci nie walczą o kobiety jak dawniej… Zbyt szybko odpuszczają, próbują imponować nie sobą, lecz posiadanymi gadżetami… Zatem „gdzie ci mężczyźni…?”

Skończyłam właśnie dziś trzeci obraz z cyklu żołnierzy Napoleona. Tym razem to dowódca piechoty. Początkowo miał inny wraz twarzy, ale moja mama powiedziała, że za smutny, no to przerobiłam. Jest tych żołnierzy już trzech i na ścianie naprawdę świetnie się prezentują.

PS. A tak w ogóle to mówią, że to będzie dobry rok… No to niech będzie.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Moje malowanie, O życiu, czyli moja prywatna filozofia

2 komentarze na wpis “Nowy rok”

  1. po-cieszka:

    a niech będzie! nowy i dobry rok…Gratuluję „płodności” artystycznej w minionym roku, życzę wielu dobrych i pięknych natchnień w nowym…

  2. pulvis:

    Dobrego i wciąż nowego roku! A coż za natchnienie, by żołnierzy Napoleona malować?
    U Pana Boga za piecem – świetny film. Nie widziałem jeszcze częsci II, ale ponoc jest równie dobra.
    Jeden fragment mi zapadł z czI: przychodzi burmistrz do księdza z córką-panną w ciąży. Pyta: czy godzi się, by ona poszła do slubu w białej sukni? Ksiądz odpowiada: młodzi mają w sobie gorącą krew, że – bywa – przed ślubem potrafią spłodzić potomka. Cóż? Przebaczyć trzeba. Najwazniejsze, że gorszego grzechu nie popełniają – grzechu antykoncepcji!

Komentarz: