Palec Boży

palce Wieczór, godz. 22.15, układam się do łóżka, leżę…, sms…, nie chce mi się wstać…, idę…, czytam: „Ciecha, śpisz? Robota jest”, odpowiedź: „No właśnie się układam”. Potem krótka rozmowa telefoniczna, z której wynika, że zmartwychwstałemu Jezusowi trzeba dorobić palce u prawej ręki. Bo jak wystąpi na rezurekcji? Rzeźba piękna, stara (1905), artysta bardzo dobry (W.Bogaczyk), a palce pewnie odpadły gdzieś, nikt ich nie pozbierał, może jeszcze kopnął gdzieś, żeby nikt się nie domyślił…, że niby tak było.

Myślę sobie rzeczywiście, jak bez palców niebo i Ojca wskazywać, jak o zwycięstwie i wolności od grzechu mówić? Mimo, że roboty dużo, to mus było to zrobić, jak to się w szpitalu mówi: „na cito!”.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: O wierze, Renowacje

Komentarz: