„Skrzydełko czy nóżka?”

„Skrzydełko czy nóżka” to tytuł jednej z komedii z Louisem de Funes, na którą w swoim czasie waliły tłumy do kina. Tak mi się skojarzyło to luźno i niech tak zostanie, ale do rzeczy.

Czas wziąć się za remont kupionych wag. Upał temu nie sprzyja, bo jest to praca fizyczna, wymagająca wysiłku, czyli pot się leje strumieniami. Jedna z wag, Juliusz Sperling z 1938r., miała ułamaną nóżkę. Kupiłam ją, bo lubię wyzwania. Większość kupców raczej omija tak uszkodzone eksponaty. Dospawywanie do żeliwa czegokolwiek jest trudne i przynosi niezbyt ładne efekty. Ja postanowiłam problem rozwiązać za pomocą odlewu z żywicy. Ostatnimi czasy odlewy z żywicy stały się popularne, ze względu na prostotę technologii i wytrzymałość. Na początku trzeba zrobić formę, czyli „zdrową” nóżkę zalać sylikonem formierskim. Potem formę dopasować do nóżki z brakującym elementem i zalać żywicą. Należy przy obu tych operacjach ściśle przestrzegać proporcji składników, silikonu, żywicy i utwardzaczy do nich. Nie warto kombinować „na oko”, bo może się nie udać i wtedy szkoda materiału i pracy. Proporcje i czas do wykonania poszczególnych etapów był napisany na opakowaniach surowców. Żywica po zastygnięciu trzyma się bardzo mocno, myślę, że nie odpadnie. Gdyby chciał robić tylko tę operację to koszt surowców z przesyłką to ok. 57zł. W moim przypadku surowce te służyły mi już wcześniej, czyli koszt się zwrócił.

Całość tych prac przedstawiają zdjęcia, więc nie będę się dłużej rozpisywać.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: Renowacje

Komentarz: