Blog

Dmuchawce, latawce… czyli ukulele własnej produkcji

W ferworze i natłoku spraw umknął mi wpis z lata o ukulele. Kupiłam wzmacniacz gitarowy i temat bardzo przyjemnie wrócił. Koniec roku się zbliża, więc zapodaję, żeby nie było zaległości.

Jakiś czas temu moje serce podbił instrument zwany ukulele, czyli gitara hawajska. Mały rozmiar, słodkie brzmienie oraz łatwość do nauki to atuty dzięki którym zdobywa coraz więcej fanów. Niestety w transporcie zostało zniszczone jedno ukulele. Szkoda mi się nieboszczyka zrobiło, więc postanowiłam dać mu nowe życie, a przynajmniej tym częściom, które nadawały się do „przeszczepu”. Zostały: gryf, klucze, mostek. Pudło rezonansowe wykonałam wyrzynarką. Boki z klocków lipowych, tył i top ze sklejki olchowej. Szczerze mówiąc słabo się znam na gitarach elektrycznych i dziś elektryczność tego ukulele rozwiązałabym zupełnie inaczej. Ponieważ zastosowałam przetwornik elektromagnetyczny musiałam założyć metalowe struny. Na nylonowych brzmiało bardzo przyzwoicie jako akustyczne. Na metalowych też brzmi, ale ciszej. No ale jest elektryczne, można podłączyć do wzmacniacza i hula. A poniżej krótka fotorelacja.

Jedna odpowiedź

  1. Bardzo mi się podoba ta budowa z tym opisem na tej stronie internetowej o tym elektrycznym ukulele ze zdjęciami jak należy ją dokładnie krok po kroku zbudować i ma dobry opis tego jak to należy wykonać i wiele więcej informacji na ten temat jest przedstawionych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Archiwum

Moja twórczość
feretron DSC03819 Nowa skrzynia Św. Michał Archanioł. Październik 2017.

Kategorie

- Moje produkcje

Poprzednie edycje