Bułkę przez bibułkę…

Ostatnio często zdarza mi się doświadczać dziwnego uczucia społecznego udawania, sztucznej delikatności, aby tylko nie urazić kogoś, nie nadepnąć na odcisk, nie dotknąć drażliwego tematu, by nikt się źle nie poczuł… Ale mnie to mierzi. czerwinsk_039.jpg I wielu się tak kręci i wierci, ale nikt nie powie głośno, że coś mu nie pasuje, bo „urazić może kogoś” , bo sytuacja taka niezręczna. Co za obłudne czasy. Wszędzie musi być czyściutko idealnie, żeby pyłek nawet jeden na dywanie nie siedział, poukładane bezbłędnie. A ja mam tego dość. Mieszkanie jak sama nazwa wskazuje, służy do mieszkania i życia, a nie do sprzątania. Wtedy nazywało by się „sprzątanie”. Bez bałaganu nie ma twórczości, bo jak malować czy rzeźbić, żeby czyściusieńko było? Nie da się. I jak Andrzej Stasiuk mówię: „W każdym systemie musi być margines chaosu, bo inaczej wszyscy będą jechać na prozacu.”

Boimy się konfliktów i żyjemy w kulturze ugrzecznienia. Czytałam niedawno artykuł w „Charakterach” właśnie o zdrowym konflikcie. Przytoczę tutaj jego fragment by zachęcić do przeczytania całego.
„Podejmujemy wiele wysiłków, by nie dopuścić do konfliktów. Tymczasem ważniejsze jest to, by przejść przez nie konstruktywnie. Najczęściej unikamy konfliktów, powstrzymując się od wyrażania własnego zdania, nie informując innych o uczuciach, jakie w nas wzbudzają ich zachowania i nie akcentując różnicy stanowisk. Taka strategia przynosi zyski jedynie na krótką metę. W dłuższej perspektywie prowadzi do narastania napięcia ? trudno jest później odnaleźć i usunąć jego źródło. Taka postawa blokuje naturalne procesy różnicowania, zachodzące w każdej grupie społecznej, i przeciwdziała wyrażaniu swoich opinii, wspierając jednomyślność. To ogranicza twórczy potencjał tkwiący w grupie i frustruje jej członków. Złe rozwiązania akceptowane przez wszystkich męczą i nie sposób je zmienić. Tam, gdzie najważniejsza jest jednomyślność i dobra atmosfera, nie ma szansy na pojawienie się dobrych pomysłów.”

Całość można przeczytać tutaj >>

Życzę zatem twórczych bałaganów i owocnych konfliktów.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: O życiu, czyli moja prywatna filozofia

4 komentarze na wpis “Bułkę przez bibułkę…”

  1. k_zagroba:

    Nie chcé kadzic i rospisywac sié na tematy na ktore niewiele mam do powiedzenia. Wiem tylko ze ta nasza polska poprawnosc wynika z wieloletniego zacofania w kwestii psychoterapii. Od wiekow rolé psychoterapeuty spelniali u nas ksiéza i spowiedz. Najczésciej byli to ludzie niedoksztalceni, wywodzácy sié z ludu a wiéc srodowisk rownie zacofanych co nasze. Najczésciej kreowanym, poprawnym w ich mniemaniu lekarstwem na frustracje bylo przyslowiowe wrécz ” ofiaroj”. Nie mysl o sobie tylko bádz dla innych. Chrystus tez oddal sié za nas…
    Zapominano o tym ze Chrystus, kiedy sie wkurzyl, powywracal stoiska jarmarczne w swiátyni. Nie przytakiwal jak baran kaplanom tylko glosil prawdé, nie baczác na to co pomyslá innni.
    Po trosze bylo to spowodowane tym iz kaplani siedzieli w kieszeni moznym tego swiata i byli zmuszeni wciskac kit: wladza pochodzi od Boga… bullshit!!!
    Pora zmieni ten idiotyczny poglád ze unikanie konfliktow gwarantuje spokoj. Wiékszosc wielkich konfliktow wynika z niedopowiedzen, niezalatwionych spraw czy unikania niewygodnych dyskusji.
    Rodacy! Wake up!!! Sredniowiecze sié skonczylo jakis czas temu. Bywanie u psychologa czy psychiatry nie jest oznaká slabosci tylko zdrowego rozsádku i mysleniu o przyszlosci!
    Pozdrawiam i trzymam kciuki!

  2. pulvis:

    Kiedyś brałem udział w debatach Oksfordzkich. Pozostał mi po tamtych doświadczeniach głód kultury rozmowy, dialogu, w którym można wypowiedzieć swoje racje i emocje.
    Razem z żoną dochodzimy do wniosku, że obok codziennych rozmów potrzebna jest przynajmniej jedna strategiczna rozmowa na tydzień, w której wyrazimy swoje przemyślenia i doświadczenia, wnioski, żale i zachwyty 🙂 Potrzebna jest taka rozmowa, na którą przeznaczamy czas i miejsce i do której się w pewien sposób przygotojwujemy…

  3. po-cieszka:

    Ach ten bałagan…Ludzie teraz boją się wyrażać swoje zdanie, bo może zwolnią z pracy, krzywo spojrzą, stracę „przyjaciół”… Nie ma to jak twórczy bałagan, tylko żeby ważne rzeczy w nim znaleźć!

  4. Justysia91:

    Kurcze mnie też denerwuje, te ciągłe uważanie na słowa, ta delikatność… Dlaczego tak trudno powiedzieć to co się naprawdę myśli, Czy naprawdę lepiej ominąć trudny temat, albo pokolorować rzeczywistość? Zazwyczaj mówię, to co myślę, czasem może za dużo, albo za ostro, ale zamiast takiej samej szczerości i otwartości z drugiej strony otrzymuję… w zasadzie nic wartościowego, jak mam się doskonalić, skoro nie znam prawdziwego zdania drugiej osoby na swój temat… Gdzie się podziała szczerość?
    Można to drążyć w nieskończoności wymieniać mnóstwo przykładów, ale po co…
    pozdrawiam serdecznie:)

Komentarz: