Urszula i Nikodem, czyli złe i dobre noce

Gdy wróciłam wczoraj rano z pracy, chciałam napisać tylko o złych nocach. Położyłam się spać, potem trochę sprzątałam, poprawiłam mamie rower, itp… nieważne.

Wracając do złych nocy. Każdy chyba takie miewa. Z różnych powodów. Do istoty mojej pracy należą nocne dyżury. I tam też są złe i dobre noce. Jednak pracując na psychiatrii doświadczyłam „innych” złych nocy. To nie są noce ciężkie, przepracowane by ratować ludzkie zdrowie i życie, choć zawierają ten element. To noce, które wysysają z człowieka dobro, a wpuszczają do wnętrza jakąś zgniliznę, z której ciężko się otrząsnąć. Bezsilność… Nie wiem jak inni to czują, ale ja po takich dyżurach marzę o worku treningowym zawieszonym w garażu, by móc w niego bezlitośnie napier…ć. Z kopa też… Latem jeśli mam czas, wsiadam na rower i zatapiam się w otaczającym świecie z aparatem foto w ręku.

A teraz o dobrych nocach. W ewangelii jest taki moment, gdy Nikodem przychodzi do Jezusa zapytać o sens (J 3, 1-21) (pod linkiem zapraszam do lektury).Wiele ważnych słów wtedy padło. To z pewnością była dobra noc. W naszej diecezji powstała inicjatywa „Noc konfesjonałów”. Tak o niej napisano w ostatnim okólniku:

„Propozycja duszpasterska pod nazwą Noc Konfesjonałów powstała w sercach młodych kapłanów z myślą o tych osobach, które z powodu licznych zajęć i obowiązków zawodowych oraz domowych nie mogą w ciągu dnia przystąpić do sakramentu pokuty i pojednania. Noc Konfesjonałów pozwoli im w ciszy i spokoju nocy doświadczyć tajemnicy pojednania z Bogiem i Kościołem. Ufamy, że to wyjście naprzeciw potrzebom człowieka wierzącego, żyjącego w realiach ustawicznego pośpiechu współczesnego świata, spotka się  z życzliwym przyjęciem i pomoże w przeżyciu spotkania z miłosiernym i przebaczającym Chrystusem. Inicjatywa jest też formą przygotowania do beatyfikacji Jana Pawła II”.

Myślę sobie, że może jacyś współcześni Nikodemowie przyjdą pod osłoną nocy, skorzystają. Myślę, że to może być dobra noc. Szkoda, że podobno w moim mieście tej inicjatywy nie będzie. Nie wiem czemu, czy duszpasterze nie odczuwają takiej potrzeby, czy im się nie chce…? Czy się nie opłaca, bo kto ma się wyspowiadać to się wyspowiada nie koniecznie w nocy. Nie wiem i nie chce odpowiadać na to pytanie.Wszak o spotkanie z Bogiem chodzi…

Pod wpływem niedzielnej „Szansy na sukces” odgrzebałam oryginalną płytę Urszuli i słuchałam. Jak ja dawno jej nie słuchałam, a przecież jest jedną z moich ulubionych wokalistek.

Zobacz inne wpisy z tej kategorii: O wierze, O życiu, czyli moja prywatna filozofia

3 komentarze na wpis “Urszula i Nikodem, czyli złe i dobre noce”

  1. Justysia91:

    Chciałabym kiedyś być u takiej spowiedzi nie trwającej dwóch minut, tylko takiej prawdziwej, bardziej rozmowy, w której można byłoby nie tylko opowiedzieć o swoich grzechach, może nawet tych, z których istnienia nie zdawałam sobie sprawy, ale też zaczerpnąć rady w sprawach mną poruszających i trapiących… Może kiedyś uda mi się taką przeżyć…
    Pozdrawiam serdecznie, Justysia;)
    Ps Cieszę się, że mogłam Cię poznać:)

  2. po-cieszka:

    Życzę zawsze dobrych nocy… nawet z Nikodemem!

  3. pulvis:

    Dobra noc, zła noc… wielka noc. W tym roku pod wpływem wielu różnych czynników nie mogłem uczestniczyć w liturgii Nocy Paschalnej. Mogłem za to posłuchać w programie II Polskiego Radia słuchowiska na motywach książki pt. Ewangelia wg Judasza. W jaki sposób można tak się wmyśleć, wczuć w przekazy ewangelii kanonicznych i przedstawić znane zdarzenia tak dogłębnie, ale i w tak niezwykłej perspektywie?
    Czułem, że nie był to czas stracony. W ten, inny sposób przeżywałem w tę świętą noc misterium wielkanocne. Do tego stopnia, że (była już wtedy noc, wielka noc) wszedłem do wanny i modliłem się, by Bóg użyczył mi łaski i z jej pomocą dał mi odnowić życie, tak jak odzyska świeżość ciało, które za chwilę spłuczę wodą… Po kąpieli czułem się odrodzony… Naprawdę usypiałem tej nocy pełen pokoju…
    To była dobra i wielka noc

Komentarz: